|
|
Blog > Komentarze do wpisu
Laptop Pandory
W niedzielę zachciało nam się kina. Booknęliśmy bilety online, żeby było sprawniej i hej, hej w miasto. Na miejscu się okazało, że dokonaliśmy rezerwacji dla seniorów, czyli jeszcze nie dla nas. Jakieś masakryczne korowody z kartą płatniczą, niezliczona ilość operacji, nie dziwiłam się wcale, że dziewczyna nas obsługująca wyraźnie zrzedła. Koniec końców – udało się. Jeszcze coś słodkiego i pędem na parking kupić bilet postojowy. Zimno jak nieszczęście, wiatr jak z niedobrej bajki, ale oto znowu przed nami, jak sezamskie podwoje, szumią klimą otwierające się drzwi kompleksu kinowego. W momencie, gdy zgrabiałe dłonie zaczynały się miło rozgrzewać, Mąż furiacko wysyczał, że zgubił bilety. Z początku nie uwierzyłam, bo niby jakim cudem? Dialektycznym może. Z powrotem na parking – tam dostarczyliśmy uciechy co poniektórym, zwłaszcza kiedy zaglądaliśmy pod samochody. W zasadzie nie wiem czemu mnie zmusił do tych pokracznych poszukiwań. Był wiatr, mogły być już daleko, daleko. Byłam posłuszna jednak. *** Za oknem świat topnieje. czwartek, 05 lutego 2009, kobieta_noca
TrackBack
Komentarze
misspilat
2009/02/05 16:32:31
Swietne porownanie z tym olowkiem!
2009/02/06 22:03:29
TAK dawno cię nie czytałem, że zdążyłaś wyjść za mąż... czas... ucieka mi między palcami.
2009/02/22 22:02:10
misspilat - ;) dotkliwe
harry - wiem,wiem. Mówiąc szczerze trochę mnie to przeraża. buffalo66 - planowałam to zrobic w odrębnym wpisie. American Beauty przeniesione w lata 50-te. Wolę Benjamina:) 2009/03/05 15:48:08
a... teraz kojarze ten film, wiem o ktory chodzi.Leonardo w jakiej roli by nie gral, dla mnie bedzie jakis "nie dorosly" taki dzieciak..., moze tak po 60-tce zacznie wygladac jak mezczyzna. I to tez nie jest pewne.
|