O przeróżnych sferach życia Kobiety Modernej opisywanych z perspektywy bezsennych nocy londyńskich. Od pewnego czasu także barbadoskich. Update: znowu londyńskich.
Blog > Komentarze do wpisu
Laptop Pandory

W niedzielę zachciało nam się kina. Booknęliśmy bilety online, żeby było sprawniej i hej, hej w miasto.

Na miejscu się okazało, że dokonaliśmy rezerwacji dla seniorów, czyli jeszcze nie dla nas. Jakieś masakryczne korowody z kartą płatniczą, niezliczona ilość operacji, nie dziwiłam się wcale, że dziewczyna nas obsługująca wyraźnie zrzedła. Koniec końców – udało się. Jeszcze coś słodkiego i pędem na parking kupić bilet postojowy. Zimno jak nieszczęście, wiatr jak z niedobrej bajki, ale oto znowu przed nami, jak sezamskie podwoje, szumią klimą otwierające się drzwi kompleksu kinowego.

W momencie, gdy zgrabiałe dłonie zaczynały się miło rozgrzewać, Mąż furiacko wysyczał, że zgubił bilety. Z początku nie uwierzyłam, bo niby jakim cudem? Dialektycznym może.

Z powrotem na parking – tam dostarczyliśmy uciechy co poniektórym, zwłaszcza kiedy zaglądaliśmy pod samochody. W zasadzie nie wiem czemu mnie zmusił do tych pokracznych poszukiwań. Był wiatr, mogły być już daleko, daleko. Byłam posłuszna jednak.
Wróciliśmy do multi, pytaliśmy, nikt nie znalazł. To znowu przed oblicze zniechęconej dziewoi, która przewróciła oczami i poprosiła o pomoc kolegę. A ten służbista cholerny kazał sobie wszystko opowiadać od początku i to po kilka razy. W końcu dostaliśmy ręcznie wypisane bilety i czmychnęliśmy na salę. A tam cały czas świdrowaliśmy głowy, obstawiając nieuczciwych znalazców.
Revolutionary Road.

***

Za oknem świat topnieje.
Teściowa zażądała laptopa. Teraz dopiero się zacznie. Z każdym pierdem telefon. Moje z nią relacje są nadwerężone, nie będę ukrywać. To trochę jak z tym ołówkiem, co to mi wpadł przez dziurawą podszewkę kieszeni w płaszczu. Nie ma czasu, żeby się bawić w wyciąganie, bo wpadł na sam dół, więc żyjesz sobie spokojnie zapominając o nim do momentu, gdy wsiadasz do auta i boleśnie przekłuwa Ci dupę.

czwartek, 05 lutego 2009, kobieta_noca
TrackBack
TrackBack w tym blogu jest moderowany. TrackBack URL do wpisu:
Komentarze
2009/02/05 16:32:31
Swietne porownanie z tym olowkiem!
-
2009/02/06 22:03:29
TAK dawno cię nie czytałem, że zdążyłaś wyjść za mąż... czas... ucieka mi między palcami.
-
2009/02/21 12:49:45
O filmie nic nie napisalas? Dobry byl?
pozdrawiam!
-
2009/02/22 22:02:10
misspilat - ;) dotkliwe

harry - wiem,wiem. Mówiąc szczerze trochę mnie to przeraża.

buffalo66 - planowałam to zrobic w odrębnym wpisie. American Beauty przeniesione w lata 50-te. Wolę Benjamina:)
-
2009/03/05 15:48:08
a... teraz kojarze ten film, wiem o ktory chodzi.Leonardo w jakiej roli by nie gral, dla mnie bedzie jakis "nie dorosly" taki dzieciak..., moze tak po 60-tce zacznie wygladac jak mezczyzna. I to tez nie jest pewne.